Energetyka Jądrowa — smaczna, tania i zdrowa.

Nosiłem ten tekst w sobie od jakiegoś czasu. Więc kiedy dzisiaj ktoś zapytał po raz kolejny „ale dlaczego anarchiści nie lubią EJ?”, napisanie go poszło szybko. 🙂

#0. Trzy uwagi metodologiczne:

  • Nie próbuję nikogo przekonywać. Uważasz moją perspektywę za absurdalną? Be my guest. Uważasz, że ma sens i warto by coś dookoła tego zrobić (oprócz gardłowania)? Odezwij się do mnie, najchętniej poza FB. Tu i teraz moim celem jest uporządkować pewne aspekty niedoreprezentowane w dyskursie na temat EJ. Jak coś więcej (konstruktywnego) z tego wyniknie, ucieszę się dodatkowo.
  • Główne punkty ponumerowałem i jeśli będziesz się do któregoś odnosić, podanie numeru pomoże powiązać wypowiedzi ze sobą.
  • Wszystkie poniższe stwierdzenia są albo weryfikowalne, albo (szczególnie to, jak może wyglądać społeczeństwo „anarchistyczne”) są moimi opiniami/założeniami, więc możesz je bez mrugnięcia okiem odrzucić i pójść swoją drogą.

#1. Na pohybel lokalności

Wspieranie EJ to wspieranie modelu scentralizowanej, wielkoskalowej produkcji energii, która może zostać zużyta lokalnie tylko, jeśli w pobliżu istnieje wielki zakład przemysłowy. Żadna społeczność lokalna nie potrzebuje takiej ilości energii elektrycznej — chyba że na sprzedaż.

Można by sobie wyobrazić lokalną spółdzielnię energetyczną, prowadzącą produkcję energii z użyciem EJ, ale to właśnie jest powielaniem wzorca kapitalistycznego — zamiast zaspokajać potrzeby lokalne, spółdzielnia zarabiałaby pieniądze, żeby kupić na rynku dobra i usługi potrzebne lokalnie.

W modelu anarchistycznym (a już szczególnie w koncepcji gospodarki zrównoważonej/regeneracyjnej) przedmiotem wymiany są nadwyżki, a priorytetem jest zaspokajanie potrzeb lokalnych.

#2. Konsumencie, rób co każą. Or else.

Próba zastosowania EJ do zaspokajania potrzeb wielu społeczności lokalnych (aka konsumenckich) wymaga i zakłada istnienie równie scentralizowanej sieci dystrybucyjnej o porównywalnym śladzie zasobowym. Szacowane zgrubnie koszty budowania EJ w Lubiatowie były na poziomie 7-letnich kosztów utrzymania sieci przesyłowej, jaka musiałaby obsługiwać rozprowadzenie tej ilości energii.

W efekcie postawienie na EJ oznacza dalszą centralizację kontroli nad kluczowymi zasobami i zepchnięcie społeczności lokalnych w głębszą zależność od oligopolu energetycznego (kapitalizm państwowy czy inny — jeden pies). Przekłada się to na pośrednią (możliwość wyłączeń i manipulowania cenami) i bezpośrednią (siłowa ochrona infrastruktury i narzucanie obowiązku jej utrzymywania) kontrolę polityczną.

Oznacza to, że ktokolwiek kontroluje EJ lub centralną sieć przesyłową, kontroluje życie społeczeństwa. A sieci lokalne — ich topologia i parametry techniczne — nie są dostosowane do działania w trybie lokalnym. NB to zastrzeżenie odnosi się do wszelkich instalacji energetycznych scentralizowanych na skalę ponadlokalną. EJ, czy morskie farmy wiatrowe — ganc pomada.

#3. Patrz Jevonsie na nas z nieba…

Rozwijanie energetyki o dużej gęstości energii, a EJ taką jest, jak wszystko oparte na paliwach kopalnych, wzmacnia „business as usual” i przedłuża katastrofalny trend rabunkowej eksploatacji planety. Paradoks Jevonsa to dopiero początek tego wątku. Kapitalistyczne cesarstwo na Marsie to jego odległa, ale serio rozważana, konkluzja.

Nie ma wiarygodnych mechanizmów politycznych, które zapewniłyby kontrolę społeczną nad tym, do czego kapitał i państwo wykorzystają tak kupiony czas i tanią energię. Protesty i naciski OdK, XR, MSK i innych ruchów sprowadzają się do błagania obecnych władców „zróbcie coś z tym” — w sumie jest to danie im wolnej ręki, żeby robili to, co uznają za stosowne, bez realnej kontroli społeczeństwa.

Chcesz wiedzieć, jak to może wyglądać? Popatrz na obecną „wojnę z pandemią”.

#4. Przestań się martwić i pokochaj bombę.

Potężne, scentralizowane instalacje, których budowa — i utrzymanie, pod groźbą śmiertelnej katastrofy — wymaga równie potężnych i stale utrzymywanych w działaniu łańcuchów logistycznych. Top 3 przykłady:

  • Obieg paliwa i jego pozostałości
  • Utrzymanie ruchu i serwis urządzeń (plus zagospodarowanie wymienianych części promieniujących)
  • Szkolenie i weryfikacja personelu, w tym do zabezpieczenia i ochrony przed innymi ludźmi.

Żadna z tych funkcji nie da się wykonać w systemie społecznym, który ja przynajmniej wiążę z anarchizmem: dobrowolnych, oddolnie stworzonych społeczności kooperatywnych. Na czas życia EJ społeczność MUSI zgodzić się na zewnętrzną kontrolę terenu, ruchu ludzi, materiałów i zmian ekosystemu. Próba zmiany tych podległości jest zablokowana groźbą katastrofy jądrowej z powodu „niewłaściwej obsługi”. Jest to więc narzędzie szantażu politycznego, wzmacniającego obecny (coraz bardziej nierówny) sojusz państwa i międzynarodowego kapitału.

#5. No dobra, to co robić?

Przede wszystkim pogodzić się z tym, że Wszechkryzys nie jest zadaniem do rozwiązania. Jak wielu mądrych ludzi już napisało (a ja niektórych z nich cytowałem), nasza cywilizacja przestrzeliła pojemność swojego środowiska. W efekcie przekształciła je tak, że już nie jest w stanie podtrzymać naszego (i mnóstwa innych gatunków) życia ani na dotychczasową skalę, ani w takim modelu jak dotychczas.

Uznać, że Wszechkryzys jest zjawiskiem polityczno-technologicznym, a nie tylko technologicznym (Wszechkryzys = kapitalizm + paliwa kopalne). Mamy mnóstwo sposobów na ograniczenie śmierci i cierpienia istot czujących, wynikłego z Wszechkryzysu. To, czego brakuje, to wola polityczna, egzekwowana w ramach jakiegoś systemu podniesienia.

Anarchizm i inne „lewicowe” ruchy mają taką ramę teoretyczną, ale ich działacze (i działaczki) zbyt są uwikłani_e w przepychanki z kapitalizmem (na jego warunkach), żeby zaproponować coś konstruktywnego. Pozostają ruchy oddolne i lokalne, biorące sobie za cel lepsze życie dla wszystkich, wszytko inne traktując jako narzędzie. Transition Network, TePeWu, permakultura, ekowioski — jest ich legion. Mniej czy bardziej świadome swojej polityczności, często ją wypierające, ale o rewolucyjnym potencjale nie mniejszym (IMO znacznie większym) niż FnB, Czarny Blok i Antifa razem wzięte.

Moja praca, jak wiedzą ci, co mnie znają, na bardzo skromną skalę idzie właśnie w tym kierunku. Zapraszam do rozmowy i współdziałania. Nasza siła to empatia, sprawczość i refleksja w jednym wysokoenergetycznym miksie!

Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Andrzej Gąsiorowski
Andrzej Gąsiorowski
5 miesięcy temu

Powielanie antyatomowych nieekologicznych bzdur.

Przemek
Przemek
5 miesięcy temu

A pan Andrzej w ogóle przeczytał tekst?

Ola Czarnecka
Ola Czarnecka
4 miesięcy temu

O ile pamiętam, to nuklearny projekt Gatesa, który Trump położył poprzez zakaz współpracy gospodarczej z Chinami, zaprzecza twojemu zarzutowi o centralizację atomu. Gates kontynuuje stary projekt fizyków jądrowych, gdzie reaktor/cylinder jądrowy dedykowany ma być dla małych społeczności. Zerośladowy w rozkładzie! Dający pełną i czystą energię wioskom, ba nawet samodzielnym gospodarstwom! Na dodatek wykorzystującym uran z rozpadu. Kibicuje temu projektowi Terrapower od 10lat i dupa. Już z 10 razy przekładali odpalenie tego mikro reaktora, a było już blisko rok temu. Nowy termin to czerwiec 2020.
To stawia tę sprawę w zupełnie innym świetle. Czyż nie?

5
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x