Czwarta i Piąta Rewolucja Przemysłowa

„Jedną z cech tej czwartej rewolucji przemysłowej jest to, że nie zmienia ona tego, co robimy, lecz nas samych.”

Klaus Schwab, założyciel Centrum na rzecz Czwartej Rewolucji Przemysłowej w San Francisco, USA.

Rewolucja przemysłowa jest gospodarczym, społecznym, filozoficznym i politycznym procesem, poprzez który elity zawłaszczają to, co powszechnie dostępne — ziemię, przyrodę, ludzkie talenty, relacje społeczne, umiejętności i marzenia — „przepakowując” je i przekształcając w czynniki mechanizmu władzy i zysku. Aby to osiągnąć, odbierają większości populacji jej autonomię, samostanowienie, samowystarczalność, poczucie własnej wartości, pomoc wzajemną i wolność.

Ostatnie 250 lat widziało już trzy takie rewolucje. Dziś żyjemy w szponach czwartej i piątej z nich. Wszystkie bazowały w istocie na przemysłach wydobywczych i dewastacji ekosystemów.

Pierwsza Rewolucja Przemysłowa przypada na okres od 1760 do 1870 roku, gdy siłę wody i pary wykorzystano do napędu mechanicznych procesów przemysłowych. Wynalazek maszyny parowej dał też początek efektowi globalizacji, czy też de-lokalizacji, poprzez rozwój kolei żelaznych. Pierwsza rewolucja przemysłowa zerwała więź ludzi z naturą, otwierając erę urbanizacji.

Druga Rewolucja Przemysłowa, pomiędzy 1870 i 1914, przyniosła światu zachodniemu elektryczność, stal, ropę i silnik spalinowy. Umożliwiło to rozwinięcie produkcji masowej i wytępienie lokalnego wytwórstwa rzemieślniczego.

Trzecia Rewolucja Przemysłowa zaczęła się w latach osiemdziesiątych zeszłego stulecia, automatyzując i decentralizując produkcję dzięki elektronice i informatyce. Ta cyfrowa rewolucja ostatecznie „zdemokratyzowała” dostęp do komputerów osobistych i internetu, co jeszcze bardziej podcięło zanikające więzi mieszkańców Zachodu z naturą i innymi ludźmi. Przemieniła ich w obywateli światowej sieci w miejsce szybko zanikających społeczności lokalnych. Trzecia rewolucja, wraz z wyłaniającą się Czwartą, wywołały systemową samotność, izolację, powszechne problemy psychiczne. Ludzie popadli zarazem w głębszą i subtelniejszą zależność od systemu: gdy sieć społeczna i rodzinna nie gwarantują już naszego przetrwania, skłonni jesteśmy uwierzyć, że zapewni je oparcie się na jego maszynerii.

Trzy kolejne rewolucje przemysłowe uformowały i pogłębiły nie tylko lukę pomiędzy światem natury a zurbanizowanymi i zależnymi od cywilizacji grupami światowej populacji, ale także lukę między bogatymi a biednymi.

Celem Czwartej Rewolucji Przemysłowej jest użycie technologii fizycznych, biologicznych i informacyjnych dla realizacji nowej wizji ludzkości i planety. Zwana też „Przemysłem 4.0”, wykorzystuje ona powszechne usieciowienie, sztuczną inteligencję, robotykę, internetowy dostęp do wiedzy i przechowywania danych, pojazdy autonomiczne, zdalne przetwarzanie danych poprzez sieć 5G, druk 3D, nanotechnologię, biotechnologie, genetykę, drukowanie elementów biologicznych, przedłużanie życia, rzeczywistość rozszerzoną, inżynierię materiałową, przechowywanie energii, komputery kwantowe, internet rzeczy wbudowany w inteligentne budynki i miasta, blockchain i kryptowaluty.
Są to technologie wywrotowe w każdym sensie. Wpływają na ludzkie rządzenie się, finanse, logistykę, relacje społeczne i ontologię. Posłuszeństwo nowym zmianom uzyskuje się apelując do naszej potrzeby „wygody, komfortu, harmonii i przyjemności”. Taki ma być świat „płynnej technologii”, w sensie świata stechnicyzowanego.

W tym nowym świecie COVID-19 dał techno-elitom wielką okazję. Populacja planety w stanie izolacji społecznej, w niektórych krajach ciche przyzwolenie na śmierć tych, którzy niepotrzebnie obciążają system swoim istnieniem. Komunikacja między ludźmi, praca i rozrywka całkowicie zależna od technologii. Masowe użycie tejże technologii do nadzoru i kontroli zachowań ludzi na skalę dotychczas niewyobrażalną. Powszechne doświadczenie lęku przed nadzwyczajnie bliską i nieuchronną śmiercią. Ten kryzys pokazuje nam także, że pomimo dwustu lat „postępu”, w rzeczywistości elity wypełniły jedynie własne spiżarnie. Publiczne systemy opieki zostały prawie zniszczone. Ludzkość odcięto od przyrody tak, że w czasie kryzysu nie jesteśmy w stanie utrzymać się bez wsparcia systemu. A składane przez elity obietnice wsparcia — politycznego, gospodarczego czy technologicznego — nigdy nie zostaną dotrzymane.

Jeśli Czwarta Rewolucja polega na ustanowieniu technologicznych środków, przez które elity będą się mierzyć z niestabilnościami wynikłymi z nierównego dostępu do zasobów, katastrofy klimatycznej i rosnącej roli komputerów i sił postindustrialnych, to Piąta Rewolucja rozpoczyna się gdy masowo zaakceptujemy wniknięcie tych technologii w nasze ciała, otoczenie i rzeczywistość. Gdy świat maszyn stanie się wszechobecny, od nanoskali po najdalszą obecność ludzkości w kosmosie.

Oto dlaczego, próbując zbadać istotę Piątej Rewolucji Przemysłowej, znajdujemy jedynie kapitalistyczny greenwashing zachwalający „zrównoważony rozwój” i „polepszenie jakości życia dla wszystkich”, marketingową paplaninę techno-utopii.
Oto dlaczego technokraci i elity nie chcą, abyśmy poznali rzeczywistość owych technologii, nim będzie za późno, aby cokolwiek z nimi zrobić. Mówi nam się jedynie, że postęp technologiczny jest „nieunikniony”. Piąta Rewolucja wprowadzi tek potężne zmiany w naszym postrzeganiu własnego ciała, technologii i „środowiska naturalnego”, że wiele obecnych rozróżnień zacznie tracić swoje granice. Nam, ludziom-reliktom, którzy myślimy o protezach jako środku zaradczym dla niepełnosprawności, Czwarta Rewolucja dała potrzebną technologię. Wkrótce jej produkty mają się stać lepsze niż oryginalne części ciała.

Piąta Rewolucja ma nie tylko ulepszać protezy, które stworzyła Czwarta, ani jedynie zwiększać zakres ich stosowania. Ma znormalizować ich używanie, opierając swą propagandę na najniższych ludzkich instynktach. Piąta Rewolucja to przyjęcie, że bioniczne części ciała przewyższają naturalne. To uznanie wyższości sztucznego nad organicznym i chaotycznym.

Produktem Czwartej Rewolucji jest wizja nowej Ziemi i nowej ludzkości. Wizja osadzona w ewoluującej rzeczywistości całkowitego usztucznienia, zminiaturyzowanej inteligentnej technologii i modyfikowania wszystkiego, co tylko jest w zasięgu możliwości specjalistów. Wizja „Ludzkości+”, żyjącej wewnątrz świata-więzienia, zależnej od „zielonej energii”, kontrolowanej i modyfikowanej przez funkcjonariuszy, naukowców i technokratów, wyposażonych w biotechnologie, nanotechnologie i sztuczną inteligencję.

Podczas gdy Czwarta Rewolucja polega na wprowadzaniu i rosnącej integracji tych postindustrialnych technologii, Rewolucja Piąta ujawnia się w coraz szybszym i coraz bardziej masowym przyjmowaniu przez ludzi tegoż technologicznego zestawu. Cechą Piątej Rewolucji jest wykładnicze (maszynowe) tempo rozwoju, w przeciwieństwie do liniowego i nieliniowego tempa działania ludzi. W efekcie nawet projektanci i społeczni inżynierowie tego nowego wspaniałego świata przyznają, że nie są w stanie kontrolować efektów nowych technologii. Prowadzi to w stronę Technologicznej Osobliwości — czegoś znacznie straszniejszego niż fikcyjny Skynet z filmów z Terminatorem.

W „Nadchodzącej Osobliwości” Ray Kurzweil pisze: „ciężko sobie wyobrazić problem, którego superinteligencja nie mogłaby rozwiązać samodzielnie, czy choćby pomóc nam w jego rozwiązaniu. Choroby, ubóstwo, zniszczenie środowiska naturalnego, niepotrzebne cierpienie wszelkiego rodzaju — to wszystko mogłaby wyeliminować superinteligencja wyposażona w zaawansowaną nanotechnologię. […] Maszyny potrafią łączyć zasoby jak nikt z ludzi.”

Czytając te stwierdzenia, trudno sobie wyobrazić problem, którego nie moglibyśmy rozwiązać, posługując się naszą własną inteligencją, i zbiorową inteligencją ludzkości, używając prostszych środków, determinacji, zmiany perspektywy i naszych zachowań. Więcej, jest oczywiste, że ludzie są w stanie zarządzać wspólnymi zasobami. To właściciele zasobów, ciągnący zyski z tej własności, siłą odmawiają innym dostępu, a reszta się temu podporządkowuje. Większość decyduje się nie zmieniać sytuacji i nie walczyć przeciwko „przyszłości”.

Tak oto, po stuleciu postępu technicznego i obietnic nakarmienia głodnych tego świata oraz usunięcia zanieczyszczeń środowiska, niewielka grupa jest bogata poza wszelkie pojęcie, gdy masy wciąż walczą o podstawowe przetrwanie; zaawansowana, czy choćby podstawowa, opieka medyczna jest rzadkością w wielu krajach.
Oczywiście, rzuca nam się błyskotki, abyśmy byli cicho: internet, smartfony, apki, media społeczne, gry komputerowe, streaming, podkasty i protezy — i obietnice, że będzie tego jeszcze więcej. Ale prawdziwe osiągnięcia są rozdzielanie tak samo równo jak bogactwo poprzednich rewolucji przemysłowych. Te osiągnięcia będziemy raczej musieli znosić, niż się nimi cieszyć. Totalny nadzór w przyszłości bez prywatności. Dążenie do pełnej kontroli umysłów. Pełne podporządkowanie i posłuszeństwo poprzez warunkowanie społeczne, uzależnienie socjalne od „społecznych” systemów takich, jak (minimalny) dochód gwarantowany.

Jeśli są jakieś potrzeby, których Piąta Rewolucja nie może zaspokoić, aby ją w pełni zaakceptowano, wymazuje się je, albo używa siły, żeby ja wdrożyć. W kontekście Czwartej i Piątej Rewolucji najpoważniejsze cechy, których brak maszynom — empatia, miłość czy bliskość — to te właśnie, które w ludziach niszczy sam kompleks technologiczno-przemysłowy. Od lęku przed bliskością i związkami „w realu”, wynikającego z używania mediów społecznych, do utraty empatii — jak teraz wiemy — wywołanej przez powszechnie stosowane leki (jak paracetamol) i trucizny zawarte w jedzeniu i wodzie. Teraz technologia może nareszcie w pełni zaspokoić nasze (odpowiednio zmodyfikowane) potrzeby. Potrzeby udomowionych, zbrutalizowanych niewolników mechanicznego systemu materializmu, chciwości i egoizmu.

Oto część królestwa świata maszynowego: opowieść o leczeniu chorób i naprawianiu uszkodzeń oznacza mechanizację ciała. Opowieść o przedłużaniu życia oznacza wieczną władzę elit.
Techno-kapłani lirycznie opiewają uwolnienie od naszych organicznych ciał, z więzienia biologii, dzięki „uploadowi” naszej świadomości. Osiągnięcie nieśmiertelności, w której możemy traktować ciało jako „powłokę” wymienną wedle potrzeby lub kaprysu. Tymczasem ciała większości stają się więzieniem, pod władzą tych nielicznych, którzy skorzystają z postępów technologii leczenia i przedłużania życia. Dokładnie tak, jak dzieje się to dzisiaj, gdy nawet niedofinansowane i przestarzałe publiczne systemy zdrowotne nie są dostępne dla wszystkich. A nowe technologie transhumanistyczne nie są wcale przeznaczone, aby wyswobodzić wszystkich.

Wbrew kłamstwom futurystów, wdrożenie tych technologii jedynie powiększy dystans miedzy „włączonymi” a „wykluczonymi”. Powstaną cytadele władzy, bardziej niż kiedykolwiek osłonięte przed gniewem nizin społecznych. W miarę, jak ludzkie ciało będzie się stawać surowcem nowego sektora bionauk, jak coraz więcej pracy przejmować będą maszyny, to samo ciało stanie się nowym zasobem dla Kapitału, poprzez nowe formy wyzysku i uprzemysłowienia.

To dzieje się już dzisiaj, poprzez wykorzystanie komórek macierzystych, inżynierii genetycznej, bioulepszeń, nowych farmaceutyków, protez, masowych analiz i zbierania danych genetycznych i komórkowych. Suwerenna jednostka ląduje w nowej przestrzeni wyceniania, utowarowienia, poprawiania i nieskończonych podziałów społecznych w służbie Kapitału, bio-nadzoru, próżności i nierówności.

Czwarta Rewolucja prowadzi społeczeństwo konsumpcyjne w głębsze i ciemniejsze miejsca, niż samo kupowanie rzeczy. Ostateczny cel „Przemysłu 4.0” to oddzielenie nas od naszych własnych ciał i od naszego rozumienia siebie jako części biosfery i jej cykli. Tak, abyśmy postrzegali je jako coś, co można kupować, naprawiać czy ulepszać; wymienny zestaw części mechanicznych, które da się wyprodukować i wymieniać za odpowiednią cenę, zachwalanych jako lepsze niż ich naturalne odpowiedniki.

Tak usztuczniona jednostka, gdy raz wejdzie do świątyni technologii, na zawsze pozostaje zależna od utrzymujących ją przy życiu farmaceutyków, operacji, techno-psychiatrów, „aktualizacji”, urządzeń i korporacji.

Technologiczna przyszłość ludzkiego ciała to być może nie śmierć (dla tych niewielu, których stać będzie na nieśmiertelność), ale „bezśmierć” — pozbawiony życia, chorobliwy wieczny głód.

A tymczasem Ziemia nadal umiera. Postępy technologii, zamiast przynieść obiecywane rozwiązania, niszczą ją w coraz szybszym tempie, głodne surowców, elektryczności i metali ziem rzadkich. Te ostatnie, potrzebne do produkcji samych smartfonów, już powodują nieopisane szkody dla środowiska i ludzkiego zdrowia.

Baotou, w Mongolii Wewnętrznej, jest głównym centrum ich wydobycia. Kopalnie otoczone są pasem toksycznych osadów, pozostałych po wydobyciu, głównie zawierających radioaktywny Tor.

Wydobycie koltanu na terenie Konga powoduje szeroko udokumentowane zniszczenia dla otoczenia i cierpienie ludzi i zwierząt.

Kalifornijska spółka wydobywcza Molycrop chętnie przedstawia się jako „etyczna firma wydobywcza”. Jednak wydobywanie przez nią neodymu do magnesów głośnikowych, europu dla kolorowych ekranów iPhone’a i ceru do ich polerowania, to wciąż rabunek na skalę przekraczającą odporność planety. Te substancje powinny zostać w ziemi, zwłaszcza, że ich wydobycie oznacza niszczenie wielkich przestrzeni podczas budowy kopalń.

Nie ma ucieczki od rzeczywistości: w tej chwili technologia jest zależna od niszczenia ekosystemów, w tym ostatnich dzikich gatunków zwierząt i rdzennych społeczności ludzkich. Jednocześnie coraz mocniej zamyka ona cywilizowaną część ludzkości w technologicznych habitatach — „inteligentnych” megamiastach.

Zacieśniać się będą szczeliny, w których możemy żyć „poza systemem”, a nasze sieci społeczne czy życie osobiste podlegać będą coraz wnikliwszej inspekcji, coraz głębszej inwazji w naszą suwerenność i autonomię. Ale czy będzie to mniej czy bardziej straszliwe od losu wieśniaka wypchniętego z jego ziemi do pracy w fabryce w wielkim mieście? Czy od walki ludów rdzennych, trwającej od wieków na całym świecie?

Naszym zadaniem będzie próbować zachować, ile możemy, z delikatnych i zmniejszających się obszarów dzikiej przyrody, ale również atakować nie tylko infrastrukturę, ale też symbole i reprezentantów Państwa, Technologii i Kapitału. Musimy myśleć o tym już teraz, nabywając umiejętności i środki, które będą nam i innym potrzebne, aby poruszać się w nowym świecie. Musimy rozważać, co znaczy w nim bycie anarchistą. Musimy starać się ograniczyć szkody wyrządzone przez drapieżną cywilizację, chronić tradycję naszej walki i pamiętać, z czym i o co walczymy. Mamy do czynienia ze świadomą próbą wymazania wszelkiego nieudomowionego życia, myślenia i zachowania. Narzędziami są warunkowanie społeczne, represje, wymuszone i dobrowolne uczestnictwo. A struktury tego procesu pozostają niezmienne: wieczne nierówności, zniewolenie, przywileje i ucisk, autorytaryzm, zniszczenie, zapośredniczanie i alienacja.

W tych systemach zawsze będą szczeliny. I w nich zawsze będzie kwitła anarchia, wola wolności i suwerenności, wyrastając z każdej szczeliny i pęknięcia. Wieczna jest walka pomiędzy wolnością i osobistą suwerennością, a zniewoleniem, kontrolą i nadzorem, narzuconymi wielu przez niewielu, dla ich własnych celów. Te rzeczy nie zmieniają się nigdy, czy mówimy o pierwszej, czy o n-tej rewolucji przemysłowej.

Przetłumaczono z https://325.nostate.net/wp-content/uploads/2020/07/325-12-net.pdf, strona 14

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x