Polska 2020: tutorial complete.

W zeszłym roku po raz pierwszy wiele z nas uświadomiło sobie, że Wszechkryzys — skumulowane skutki  wyczerpywania się zasobów kopalnych i zniszczenia planety przez działalność człowieka — dotyka nas już bezpośrednio, na początek w postaci pandemii COVID-19 i wywołanej przez nią dezintegracji dotychczasowego sposobu życia.

Baczny obserwator mógł w 2020 zauważyć także, że „możni tego świata” — rządzący międzynarodowymi korporacjami i narodowymi państwami — mimo pozornej dezorientacji, w istocie skorzystali na katastrofie znacznie bardziej, niż przeciętni pracownicy czy obywatele.

Kolesie posiądą ziemię

Państwa wykorzystały katastrofę, aby uzasadnić dalszą brutalizację życia politycznego i metod egzekwowania władzy. Szczególnie dobrze (bo z bliska) widzieliśmy to w Polsce. Poszerzanie „beztrybowych” niekonstytucyjnych i ostatecznie nielegalnych metod rządzenia, zagarnianie kolejnych zasobów pod kontrolę kompleksu partyjno-rządowego, demontaż systemów kontroli: parlamentu i sądownictwa, atomizacja opozycji. Ostatecznym krokiem była (w zasadzie jest, bo historia się wciąż toczy) próba wpisania do ustawy gwarancji bezkarności funkcjonariuszy państwowych, naruszających przepisy „w celu walki z pandemią”.

Zmiany, kiełkujące od lat, w roku plagi dojrzały gwałtownie, a teraz wydają owoce i nasiona na przyszłość. Ale te plony są jadalne tylko dla wyselekcjonowanej grupki rządzących i ich pokornych klientów dla (mam nadzieję) większości z nas są trujące i jałowe.

Podstawową strategią partii rządzących (oprócz gromadzenia haków na obecnych sojuszników) było poszerzanie uprawnień (i bezprawnej siły) władzy wykonawczej oraz sprowadzanie parlamentu i władzy sądowniczej do roli wykonawców linii partyjnej. Zapoczątkowane dawno temu działania doprowadziły do obsadzenia zwolennikami lub klientami obecnej władzy kluczowych elementów państwa: administracji państwowej i agencji rządowych, głównych struktur sądownictwa i prokuratury, spółek skarbu państwa. Jest to strategia bardzo podobna — i podobnie skuteczna — do tej, jaką „komunistyczny” ancient reqime zastosował przy okazji długostołowej transformacji do kapitalizmu.

Pokolenie później, nowa nomenklatura korzysta ze sprawdzonych metod. Plan A to zabetonować się u władzy zarówno po stronie politycznej, jak i gospodarczej (poprzez państwowe holdingi, grające w agresywny disaster capitalism). Plan B — gdyby (a właściwie kiedy) Wszechkryzys zmiecie rządzącą formację polityczną, jej członkowie będą mieć oligarchiczną kontrolę nad większością zasobów krytycznych, co, tak czy owak, zapewni im bogactwo, władzę i bezpieczeństwo (aż do kolejnej wymiany elit). Koniec roku przyniósł pierwsze widowiskowe oznaki tej strategii. Grupa PZU SA poprzez bank Pekao przejęła osłabiony Idea Bank (plany nieoficjalnie zapowiedziane już w 2018) a Polski Holding HotelowyHotel Regent Warszawa (dawny Hyatt)

COVIDowy kapitalizm

Tymczasem kapitalistyczne przedsiębiorstwa, a szczególnie spółki skarbu państwa i międzynarodowe korporacje, bardzo chwalą sobie zmiany, które przyniósł rok pierwszej plagi. Część z nich realizuje wspomniane powyżej plany władzy. Inne po prostu rosną w siłę i gromadzą zyski.

Kto ma, temu będzie dodane

Gospodarcze załamanie wywołane działaniami państwa wobec pandemii jest bez precedensu co do skali i błyskawicznego przebiegu. Całe sektory gospodarki: gastronomia, turystyka, organizacje społeczne, transport — zwłaszcza pasażerski — zostały zatrzymane w biegu, a co najmniej poważnie zakłócone. Usługi publiczne i społeczne, a szczególnie ochrona zdrowia i pomoc osobom wykluczonym (których gwałtownie przybywa), znalazły się pod obciążeniem przekraczającym ich wydolność.

Najbardziej ucierpiały drobne podmioty:

  • Pracownicy.
    Zwolnienia i pogorszenie warunków pracy. Powszechne łamanie i lekceważenie praw pracowniczych. Trwała zmiana warunków pracy biurowej — przestawienie kogo się da na pracę zdalną, co pozwala zrezygnować z utrzymywania kosztownych lokali i przerzucić na pracowników koszt zakupu i utrzymania sprzętu komputerowego. Z przewidywań wynika, że nawet po oficjalnym ustaniu pandemii możemy się spodziewać utrwalenia tych zmian. Jest to logiczna konsekwencja wprowadzenia umów śmieciowych i całej logiki „gig economy” — terytorialne rozproszenie pracowników dodatkowo osłabia ich pozycję negocjacyjną wobec pracodawcy.
  • Lokalne drobne przedsiębiorstwa.
    Wraz z lockdownem zmieniły się szlaki przemieszczania się ludzi w przestrzeni miejskiej. Zaczęli się skupiać wokół miejsc zamieszkania, co podcięło korzenie firmom ulokowanym w rejonach dotychczasowych miejsc pracy. Ale firmy w rejonach mieszkaniowych też nie doznają prosperity. Wiosenny lockdown spowodował przesunięcie życie społecznego — w tym zakupów — do internetu. Kto się zaadaptował, przetrwał. Ale do tego potrzebne są zasoby i umiejętności. I dalece nie wszystkie dobra czy usługi da się sprzedawać online.

Wygranymi w tej sytuacji są oczywiście duże i sieciowe podmioty. Mają one dość zasobów, żeby przetrwać kłopoty, a zarazem zaadaptować się do nowych warunków. Są też zdolne do przejmowania konkurencyjnych jednostek. Jest to ogólna prawidłowość gospodarki kapitalistycznej, funkcjonująca na wszystkich poziomach. Oczywiście, dobre relacje — czy wręcz partnerstwo — z rządzącą formacją polityczną tylko pomaga.

Zgodnie z najbardziej kapitalistyczną z biblijnych przypowieści, każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.

Nie ma kaptalizmu bez wzrostu sprzedaży

Udział kosztów pracy w produkcji maleje już od lat, więc wyzysk pracowników i przejmowanie konkurencji, choć przyjemne, nie jest głównym sposobem na przyrost zysków. Jest nim ciągły wzrost sprzedaży. Tu pandemia przysłużyła się kapitalizmowi niezmiernie. Nie tylko znacznie wzrosły rządowe zakupy w tradycyjnych sektorach, jak broń i wyposażenie dla służb mundurowych czy tajnych. Leki i odczynniki, sprzęt ochronny i środki odkażające, usługi specjalne, związane z działaniami w sprawie pandemii — to wszystko spowodowało, że część firm radzi sobie wręcz znakomicie.

Znaczny wzrost zanotowały na przykład wszystkie usługi online, oraz infrastruktura sieci telekomunikacyjnych. Przeniesienie dużej części aktywności społecznej do internetu jest prawdopodobnie trwałą tendencją.

Charakterystyczną cechą kapitalizmu jest jego zdolność do zarabiania na każdym kryzysie — i 2020 rok pokazał to po raz kolejny.

Wielki przegrany

Chociaż ciemne chmury zbierały się nad nim już od jakiegoś czasu, nikt się nie spodziewał, że to Kościół Rzymskokatolicki stanie się wielkim przegranym 2020 roku w Polsce.

Kościół i jego wypustki — szczególnie niesławne Ordo Iuris i „kuźnia kadr”, Opus Dei — w sposób jawny stoją za polityczną retoryką i propagandą opartą na strachu i nienawiści do (kolejność dowolna) migrantów, lewaków, „feministek”, osób LGBT+, Unii Europejskiej, „komunistów” i — aczkolwiek ostatnio wybiórczo i mniej jawnie — Żydów. Narracja „Wielkiej Polski Katolickiej” stała się już częścią dyskursu formacji rządzącej, a jej uliczni „rycerze” stanęli w znacznej mierze ponad prawem.

Nadto drapieżne zagarnianie kolejnych nieruchomości w miastach i poza nimi, wywieranie nacisków na — teoretycznie świecką — politykę państwa, skandale obyczajowe i ujawnianie kolejnych przypadków przestępstw seksualnych — to wszystko stworzyło mieszaninę wybuchową, która czekała tylko na zapłon.

Tym zapłonem była sprawa „wyroku Trybunału Konstytucyjnego” w sprawie dopuszczalności aborcji w pewnych przypadkach. Zarówno sposób jego uchwalenia, jak i treść, spowodowały bezprecedensowy wybuch gniewu społecznego. Jawne i aroganckie zadowolenie hierarchów kościelnych, którzy chwalili ów wyrok za zgodność z „wartościami chrześcijańskimi”, ściągnęło na nich największą złość.

Ogólnopolski Strajk Kobiet i inne ugrupowania szybko zrezygnowały z tej linii ataku, ale reakcja łańcuchowa ruszyła. Temat przestępstw seksualnych, w szczególności gwałtów na dzieciach i młodzieży, dokonywanych przez księży i latami tuszowanych przez ich przełożonych jest wciąż dramatycznie żywy i będzie obecny w publicznym dyskursie jeszcze długo, zwłaszcza że współwinę zarzuca się także „polskiemu papieżowi” i jego najbliższemu zausznikowi. Coraz wyraźniej też — na tle ubożejącego społeczeństwa — piętnowane jest ostentacyjne bogactwo i często pazerność hierarchów kościelnych.

Najbardziej spektakularnym zjawiskiem jest jednak coraz powszechniejsze „głosowanie nogami”, w postaci wypisywania dzieci z zajęć religii w szkole, oraz coraz liczniejszych aktów apostazji. Niegdyś rzadkie i owiane atmosferą skandalu, w ostatnich latach apostazje stały się coraz liczniejsze. Wciąż jednak była to droga przez mękę, na której proboszcz, w imieniu kościoła, piętrzył wszelkie możliwe przeszkody. Jedną z nich była konieczność uzasadnienia decyzji o apostazji, które to uzasadnienie proboszcz następnie oceniał, nie szczędząc krytyki i zarzutów niedojrzałości. Tu rok 2020 przyniósł zmianę. Niesława, otaczająca kościół w Polsce i na świecie, znalazła swój wyraz w uzasadnieniach apostazji. Doszło do tego, że proboszcze wręcz odmawiają czytania uzasadnień, zawierających bardzo konkretne i niezdawkowe zarzuty.

Rzymski katolicyzm i jego funkcjonariusze wciąż są w Polsce potęgą materialną, prawną i polityczną. Ale rząd dusz, zwłaszcza średniego i młodszego pokolenia, utracili na wieki wieków, amen.

Patchwork sprzeciwu. Wypierdalać!

Niezadowolenie, nieufność, frustracja i sprzeciw — tak w przybliżeniu przekształcały się postawy społeczne w 2020 roku. Zadziwiająca jest zarówno skala, jak patchworkowość tego procesu.

W szczytowym momencie, w listopadowych protestach dookoła haseł „Wybór, nie zakaz” i „Wypierdalać” brały udział ilości ludzi — według historyków — niebywałe od czasu strajku chłopskiego w 1937 roku.

Patchworkowość zaś — w odróżnieniu np. od protestów anty-ACTA z 2012 roku — polega na tym, że nie tylko protestują obok siebie ludzie z wielu różnych grup i organizacji, ale tez protestują z różnych, czasem dość rozbieżnych, powodów.

Jednym, co ich niewątpliwie łączy, to ogólny wkurw i przekonanie, że PiS i jego prezes, jako główny rozgrywający sceny politycznej, są odpowiedzialni za większość nieszczęść i jakakolwiek poprawa musi się zacząć od ich usuniącia (piszący te słowa ma pewne wątpliwości co do jakośtobędzizmu tej koncepcji, ale cóż…).

Po namyśle zdecydowałem się nie zamieszczać tu przeglądu nurtów owego ogólnospołecznego protestu. Jakakolwiek lista byłaby najpierw niekompletna, a zaraz potem nieadekwatna. Nadto, jak mówi poeta,

A iluż bym przyjaciół stracił w jeden dzień
Nie mówiąc już, że w noc na dwór wyjść bałbym się

I tak oto, zakończywszy etap treningowy,
wchodzimy w drugi rok drugiej dekady 21. wieku…

Grupa stylizowanych ludzkich postaci ostrożnie, zza rogu, kijem od szczotki uchyla drzwi z napisem 2021

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x