Polska 2021: doktryna szoku

W poprzednim odcinku

… zarysowałem bardzo skrótowo, co — z polskiej perspektywy — nowego przyniósł (lub tylko ujawnił) rok 2020. Mądrzejsi ode mnie (Przemysław Wielgosz, Janis Warufakis i Piotr Wójcik, to name a few) opisali kilka innych, bardziej globalnych lekcji, jakie przy okazji można wyciągnąć. Ale to dopiero początek całej reszty naszego życia…

Stąpając butnie, gdzie anioły nie śmią…

… spróbuję spisać moje oczekiwania (i wypływające z nich wnioski) co do biegu wydarzeń w Polsce roku 2021. Zacznę od tego, co — jak mniemam — się nie wydarzy:

  • nie będzie „lewicowej rewolucji”
    • ani na planie partyjno-parlamentarnym
      • bo najsilniejszym liderem „lewicy” jest Hołownia, a on
        • nie pójdzie na udry z kościołem
        • już zadeklarował, że nie widzi możliwości budowania wspólnej platformy
      • bo atomizacja opozycji jest być albo nie być kompleksu partyjno-państwowego
      • bo ceterum censeo Art. 104 ust 1 Konstytucji RP
    • ani na ulicznym
      • bo uliczne siły propaństwowe próbują wejść do obiegu parlamentarnego
      • a siły antypaństwowe nie mają najmniejszego pomysłu, czym zastąpić obecną władzę
  • nie będzie „powrotu do normalności”
    • bo zmiany wywołane (czy ujawnione) przy okazji pandemii są w dużej mierze permanentne i korzystne dla wszelkich grup trzymających władzę
    • bo COVID-19 to tylko pierwsza i najsłabsza z fal, pochodzących z samego jądra Wszechkryzysu. Idą kolejne, i możemy tylko obstawiać, która dojdzie następna
    • bo tymczasem bezpośrednie skutki pandemii (i reakcji na nią — na zasadzie leczenia dżumy cholerą) skutecznie urozmaicą nam życie do następnego oficjalnego kataklizmu
  • nie będzie lepiej (a w każdym razie nie nam)
    • bo postępujący kryzys klimatyczny, ekologiczny i zasobowy
    • bo polaryzacja i brutalizacja życia politycznego i społecznego
    • bo wszyscy się oraz bardziej boją

Więc co?

Jest kilka procesów, które nabrały w Polsce tempa w 2020 roku. Mają one taki impet, że najprawdopodobniej w nowym roku dalej się będą toczyć, z możliwymi odchyleniami w jedną lub drugą stronę. Przyjrzyjmy im się pod tym kątem, mając jednak w pamięci, że w świecie dzieją się jeszcze inne procesy, które mogą te nasze znacznie zmodyfikować.

Opisując ich dynamikę, przyjmuję punkt widzenia doktryny szoku — strategii wykorzystania wstrząsu po gwałtownych wydarzeniach do wprowadzania trwałych zmian w życiu społecznym. W roku 2021 takim czynnikiem szoku będzie nadal pandemia COVID-19, ale także ujawniające się skutki działań podjętych, aby z nią walczyć.

Betonowanie układu władzy

Koalicja „prawicy” w sojuszu z aparatem państwowym (i, do pewnego stopnia, Kościołem Rzymskokatolickim)  pracuje teraz intensywnie nad ostatecznym utrwaleniem układu politycznego, który zaczęła budować ni mniej niż pięć lat temu. Ostateczne utrwalenie w języku polityki oznacza zbudowanie struktury prawnej i personalnej, która będzie maksymalnie trudna do demontażu. Odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach będą lojalnie blokować zmiany w prawie, i dopiero po upływie ich kadencji (i wymianie kadr) owe zmiany można będzie próbować wprowadzić. A kto wie, co do tego czasu się stanie…

  • Plan A: Wielka Polska Katolicka
    Logiczną ekstrapolacją dążeń „prawicy”i jej sojuszników jest ustrój „narodowej republiki konserwatywnej” — państwa z silnym rządem i elitą rządzącą wyselekcjonowaną pod kątem ideologicznym. Panująca ideologia (zgodnie z licznymi deklaracjami) miałaby być ugruntowana w nauce kościoła rzymskokatolickiego, a ściśle jego dość szczególnej wersji, funkcjonującej w Polsce. Przełożenie doktryny katolickiej na język prawa państwowego zapewnia Ordo Iuris, a kuźnię kadr — Opus Dei. Połączenie propagandy narodowo-katolickiej, strategicznych ruchów kadrowych i ideologizacji ustroju państwowego mogłoby nas na dekady osadzić w sytuacji znanej jeszcze z PRL, gdzie ideologia, rządząca partia i aparat państwowy były splecione w sposób nieomal nie do rozwikłania.
  • Plan B: Złote spadochrony
    Ale może się też okazać, że wewnętrzne napięcia w obozie władzy, rosnąca wrogość społeczna wobec klerykalizacji polityki i potępienie wobec piorunującej mieszanki korupcji i niekompetencji zsumują się do tego stopnia, że kolejne wybory doprowadzą do wymiany elit politycznych. Nie zazdroszczę tym, którzy mieliby objąć rządy po obecnej grupie. Będą mieć do rozbrojenia istne pole minowe. Jednocześnie zaś obecni rządzący intensywnie przygotowują sobie bezpieczne i komfortowe drogi ewakuacji na wypadek konieczności przejścia do opozycji, bądź na polityczną emeryturę.
  • Plan C: Po nas choćby potop
    Gdyby okazało się, że sytuacja jest dramatyczna (choćby z powodu kolejnego kryzysu światowego), a rządzenie krajem przestaje być możliwe, można się spodziewać zadziałania hamulca awaryjnego. Wystarczy, aby partia rządząca przestała dbać o koalicjantów, i pozwoliła sobie „utracić” większość w parlamencie, a potem oddała władzę. I niech ją bierze, kto chce — wraz z odpowiedzialnością.

Wielka konsolidacja

Władza polityczna coraz silniej integruje się w Polsce z władzą gospodarczą. Jasnym przykładem tego procesu było przejęcie — za pośrednictwem państwowego Orlenu, z prezesem z politycznego nadania, sieci mediów lokalnych i regionalnych. Dwa w jednym: powiększenie stanu posiadania Skarbu Państwa i objęcie gazet, czasopism i portali internetowych nadzorem politycznym. A to dopiero początek…

  • Plan A: Polski Holding Narodowy
    Obserwujemy wysyp „Polskich Holdingów” różnego rodzaju. Są wśród nich jawnie powiązane z władzą: Hotelowy, Nieruchomości, Obronny, Ochrony, Spożywczy, ale też i bardziej tajemnicze, wręcz nie ujawniające informacji o sobie: Medyczny czy Inwestycyjny. Wiele wskazuje, że jest to w tej chwili preferowane narzędzie kontroli i główna retoryka gospodarcza: zaprzęgniecie struktur i mechanizmów kapitalizmu w służbę gospodarki państwowej.
    Ten proces prowadzi w stronę centralizacji gospodarki poprzez własność finansową. Jak widać z ostatnich posunięć, holdingi nastawione są na agresywne przejmowanie osłabionych podmiotów niezależnych, w czym pomagają im instytucje rządowe (przykładem jest rola BFG w przejęciu Idea Banku przez Pekao). Państwo, a dokładnie przedstawiciele grupy rządzącej, grają w twardy disaster capitalism, powiększając swoją kontrolę nad zasobami gospodarczymi. Logicznym celem staje się superholding narodowo-państwowy, narodowa korporacja kapitalistyczna.
  • Plan B: Kapitalizm kompradorski vol. II
    Oczywiście, dla obecnych władców może to działać tylko tak długo, jak długo oni i ich ideowi spadkobiercy pozostaną przy władzy. Może też przestać działać, jeśli któryś z holdingów zacznie mieć problemy i nastąpi sprzedaż części lub całości jego portfela inwestycyjnego. Nabywcami byłyby zapewne podmioty zagraniczne lub transnarodowe.
    Jest jednak ugruntowaną praktyką międzynarodowych inwestorów utrzymywać w radach nadzorczych przejętych firm miejsca dla emerytowanych polityków i wyższych urzędników, którzy zapewniają „robocze kontakty” z tymi, od których zależą warunki gospodarowania w danym kraju. Tak było przy pierwszej rundzie transformacji ustrojowej i zapewne nie inaczej będzie, jeśli dojdzie do rundy drugiej.
  • Plan C: Scenariusz grecki
    Może się jednak zdarzyć, że krach gospodarczy połączy się z kryzysem politycznym i twardy rdzeń Unii Europejskiej zdecyduje, że przyszedł czas na powtórkę z Grecji. Wtedy bardzo trudno będzie partyjno-rządowym oligarchom utrzymać kontrolę, a nawet zachować nieoficjalne wpływy. Gospodarka znalazłaby się wówczas pod de facto komisarycznym zarządem zagranicznych banków. Nie życzmy sobie tego.

Trzeba było nas nie wkurwiać

Wielobarwny, wręcz tęczowy ruch sprzeciwu wobec ideologizacji i klerykalizacji państwa, grabieniu dobra wspólnego i lekceważeniu obywateli jest niewątpliwie najważniejszym pozytywnym plonem 2020 roku. Na podobieństwo reakcji odpornościowej organizmu, społeczeństwo spontanicznie zareagowało na różne cząstkowe zmiany i zaniedbania w życiu pulicznym, niemal jednym głosem krzycząc wypierdalać!
Co z ta energią stanie się w 2021? Jak może ukierunkować się owa energia, wciąż jeszcze świeża i nie znająca własnych możliwości?

  • Plan A: Zgromadzenia obywatelskie
    Zarówno Ogólnopolski Strajk Kobiet, jak i ruchy na rzecz klimatu idą wyraźnie w stronę działań z zakresu demokracji deliberatywnej. Rady konsultacyjne i dyskusja online w wypadku OSK, a panele obywatelskie w ramach ruchów klimatycznych to droga wspólnego dochodzenia do dobrze poinformowanych decyzji i do przetworzenia głosu „ulicy” w spójne i konstruktywne programy działania. Ich ekstrapolacją w stronę radykalnej inkluzywności i suwerenności są zgromadzenia ludowe, które dają wszystkim zainteresowanym możność udziału w procesie decyzyjnym.
  • Plan B: Polityka uliczna
    Ale warunkiem wpływu demokracji deliberatywnej na życie państwa jest istnienie jakiejś metody przełożenia podjętych decyzji na politykę instytucjonalną. Jeśli tego przełożenia nie będzie, to można oczekiwać, że energia społeczna częściowo rozproszy się i skieruje na inne tory, a częściowo objawiać się będzie w akcjach bezpośrednich na ulicach.
    W analogicznych sytuacjach rządzący często liczą na „zmęczenie materiału” i odejście społeczeństwa od aktywności. Ale w czasach kryzysu, gdy poziom frustracji jest wysoki, łatwo o nawroty aktywności, gdy tylko pojawią sie nowe okazje.
  • Plan C: Długi marsz
    Jeśli władza zdecyduje się na rowiązania siłowe, pokazowe procesy z wyrokami skazującymi, szykany pozaprawne czy spuszczenie ze smyczy bojówek, możemy być świadkami przejścia dużej części aktywistek i aktywistów do pracy u podstaw — organizacji infrastruktury i sieci społecznych, które miałyby za zadanie przetrwać represje, utrzymać spójność środowiska i przygotować się do kolejnej rundy konfrontacji.

Ksiądz pana wini, pan księdza…

Niezależnie od wyżej opisanych manewrów polityczno-gospodarczych, nasze życie kształtowane będzie przez globalne procesy już wywołane lub wzmocnione obecną falą Wszechkryzysu. Dość kompletną listę negatywnych czynników przedstawia Piotr Wójcik z Krytyki Politycznej (kolejność i rozwinięcie moje):

  • Rozwierające się nożyce dochodów.
    Postępuje pauperyzacja społeczeństwa i zanik klasy średniej, a zarazem dewaluacja jej definicji. Klasa średnia w Polsce jest głównie mitem, potrzebnym do utrzymania względnego spokoju społecznego. Bardzo interesująco mówi o tym Przemysław Wielgosz.
  • Oligopolizacja gospodarki światowej.
    Konsolidacja sektorów gospodarki na wszystkich poziomach zwiększa koncentrację zasobów i władzy. Pierwsze giną lokalne biznesy, najbardziej wrośnięte w tkankę społeczną. Zastępują je anonimowe sieciówki, nibynóżki globalnych korporacji.
  • Podeptanie praw pracowniczych.
    Pracownicy, wypchnięci do pracy zdalnej i coraz częściej prekaryjni, w rozwijającej się gig economy tracą siłę przetargową. Państwa zaś, w ramach „tarcz gospodarczych” udzielają przedsiębiorcom kolejnych przewag nad pracownikami.
  • Cyfrowe wykluczenie w edukacji.
    Szkoła, jako miejsce spotkania i sieciowania społecznego, jest w intencji także miejscem wyrównywania szans. Edukacja zdalna, wymuszona przez pandemię, spycha dzieci o gorszym statusie społecznym w izolację, a te, których nie stać na komputer lub szybki internet, ostatecznie wyklucza z udziału w edukacji.
  • Pandemia głodu.
    Jednym ze skutków zakłócenia łańcuchów dostaw (oraz migracji robotników rolnych) jest zachwianie produkcji i dystrybucji żywności. Obszary Ziemi, gdzie lokalne rolnictwo nie jest zdolne wyżywić mieszkańców, doświadczają głodu z braku dostaw.
  • Utrata chęci do życia.
    Przymusowe zamknięcie czy ograniczenie wolności i poddanie zmiennym a bezsensownym obostrzeniom to najkrótsza droga do ogólnospołecznej epidemii wyuczonej bezradności. Jej skutki psychologiczne są wyraźnie widoczne już na masową skalę.
  • Eksplozja przemocy domowej.
    Z tych samych powodów rośnie poziom agresji, a izolacja powoduje jej rozładowanie wśród domowników. Obostrzenia sanitarne i brak funduszy dodatkowo utrudniają udzielanie pomocy osobom zagrożonym.

I jak żyć w tym bałaganie?

Jedno jest pewne: zdecydowana większość z nas musi się nastawić na dalsze zmiany w trybie życia. Stabilizacja i komfort są już historią. Na opiekę ze strony władzy — zawsze iluzoryczną — także nie ma co liczyć. Zależnie od światopoglądu pozostaje liczyć na siebie, rodzinę, lub szerszą sieć społeczną. Tak czy owak, postawą przetrwania w coraz cięższych czasach będzie świadoma i ukierunkowana aktywność.

Autor, z racji swoich przekonań i doświadczeń, jest zwolennikiem działań społecznościowych, i o nich będzie tu (na razie skrótowo) pisał.

  • Uczmy się od siebie nawzajem
    Nie tylko tego jak kisić brukselkę, czy piec chlebek bananowy, ale jak radzić sobie z lękiem i depresją, jak budować w sobie sprawczość i jak rozmawiać z ludźmi o całkiem innym poglądzie na świat.
  • Dbajmy o siebie nawzajem
    Nie dlatego, że się jakoś szczególnie osobiście lubimy, ale dlatego, że mieszkając czy pracując w tej samej przestrzeni wszystkim nam będzie lepiej, jeśli będziemy zaopiekowani.
  • Współpracujmy ze sobą
    Wbrew temu, co nam do głowy wbija propaganda, wszyscy jesteśmy mięsem armatnim kapitalistów i polityków. Jeśli nie będziemy ze sobą współpracować w rzeczach małych i wielkich, zawsze zostaniemy użyci, zużyci i wyrzuceni.

Współpraca i solidarność to nasza jedyna nadzieja.

A nade wszystko pamiętajmy, że to my jesteśmy Ludzkością. Nie ma żadnej innej.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x